OSKARŻAM – CZ. I (ZBIGNIEW STONOGA)

Poniżej kilka wycinków ze słynnego oskarżenia Stonogi wraz z komentarzami. To, że komuniści to złodzieje, wiemy nie od dziś. Ale co ciekawego mówi Stonoga o samym sobie?

Cytaty ze słuchu, czasami skracane. Oryginał na YouTube, link na dole tekstu.

Zbigniew Stonoga jak sam mówi, „w 1999 roku podpisał umowę na kampanię reklamową PZU Życie„. Od razu, już na początku zaskakuje, kto w tym wieku ma dostęp do kampanii reklamowych tak wielkich firm, w dodatku firm państwowych. Zbigniew Stonoga twierdzi, że stracił na tej kampanii ponad 3 mln zł. Miał wtedy ok. 25 lat.

Wspomina, że było 20% do zarobienia, więc „podpisaliśmy z panem prezydentem umowę w tym zakresie” (7:10).

Przypomnijmy, że prezydentem Polski w latach 1995-2005 był Aleksander Kwaśniewski.

 

Za młody byłem na politykę, miałem 26 lat”.

Zbigniew Stonoga był za młody na politykę, ale otrzymywał zlecenia od polityków z najwyższych szczebli władzy.

 

„Nie wiedziałem co to jest polityka, robiłem biznesiki” .

Dla Zbigniewa Stonogi milionowe zamówienia za publiczne pieniądze to „biznesiki”.

 

„Działalność gospodarczą na swoje nazwisko prowadzę od 16 roku życia.

PRL zmienia się w III RP, nastolatek zakłada firmę, i po kilku latach dostaje od postkomunistów milionowe zlecenia, z których tylko jedno „ustawiłoby” wiele osób na wiele lat.

 

„Przyjeżdżam do Warszawy, wielki świat, wielcy ludzie, z pierwszych stron gazet, na każdym robiłoby to wrażenie”.

Czyli Zbigniew Stonoga czyta gazety, a przynajmniej ogląda okładki i rozpoznaje znane twarze.

 

„Jedziemy z adwokatem Szymańskim i Arturem Szymańskim do Mariottu na kolację, jakiś chłopek-roztropek wysiada z naszego samochodu, otwiera nam szlaban, skąd ja miałem wiedzieć, że to jest minister skarbu Emil Wąsacz. Nie interesowałem się na tyle polityką, by tych ludzi rozpoznawać.”

Najwidoczniej ministra skarbu nie było na okładkach…

 

„To zwykłe buraki, chamki, prymitywy, jeden ministrem, drugi posłem… Kwaśniewski chlał jak świnia, w Czarnym Kocie, w Wiktorii, Borowiki co chwilę wynosili go w kocu BHP do Pałacu, a on za chwilę uciekał z powrotem do Wiktorii i z nami chlał wódę. Takie były czasy. Powiem szczerze, pierwszy raz jak widziałem, kiedy ten facet z nami, to nawet nie wiedziałem, że to prezydent jest. Taka była moja świadomość polityczna.”

Kwaśniewskiego też nie było na okładkach?!

 

„Mam nadzieję, że wykoszę tych skurwysynów z polskiego życia publicznego. Innego celu w życiu nie mam.

Precz z Układem! Pełne poparcie!

 

„Ludzie na Facebooku pytają: pan jest z Układu, Układ pana skrzywdził?… Nie, ja pojęcia nie miałem o Układzie. Produkcja kampanii reklamowej, czy dostarczenie towaru, na czym się doskonale znam, do państwowej spółki czy windykacja  na rzecz mojej ojczyzny pieniędzy, które ktoś tam sobie ukradł i porozdawał politykom, to trudno tutaj mówić o Układzie.

Do Zbigniewa Stonogi płynęła rzeka naszych pieniędzy, którymi administrował i które kierował do niego Układ, ale Zbigniew Stonoga nie miał z tym nic wspólnego. Poszczęściło mu się w życiu, że trafiło akurat na niego. Zbigniew Stonoga nawet windykował pieniądze na rzecz ojczyzny (windykacja publicznych środków? Zwykle zajmuje się tym chyba komornik, Urzędy Skarbowe, policja gospodarcza?), ale nie, Zbigniew Stonoga w środku nie był, Zbigniew Stonoga z Układem nie ma nic wspólnego.

 

„W 2002r. zjawia się do mnie mój sąsiad Jerzy Moniewski, który układał struktury Platformy Obywatelskiej w Warszawie z Jeremim Mordasewiczem, i mówi: „Zbyszek, ty tą elektroniką handlujesz, byś do WSiP-u dostarczył towar, bo tam potrzebują na bonusy dla szkół, a trzy przetargi przeszły i nie wyłonili zwycięzcy, bo nikt nie jest w stanie sprostać cenom. I ja idę, podpisuję kontrakt z terminem płatności 1 dzień ma mi zapłacić następnego dnia roboczego po dostarczeniu towaru).”

Co za pech! Trzy przetargi nie wyszły, bo nikt nie dał rady, ale gdzie diabeł nie może, tam Zbyszka pośle. I podpisuje Zbyszek kontrakt, na mocy którego WSiP (Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne) zapłaci w ciągu 1 dnia od dostarczenia towaru. Żyć nie umierać, który przedsiębiorca nie chciałby wygrywać przetargów na telefon i otrzymać błyskawiczny termin płatności? Zwykle terminy płatności wyznaczane przez instytucje publiczne są długie, bo biurokracja, bo procedury, ale czego się nie robi dla Zbyszka?

 

„Ja ten towar dostarczam. Część z tego towaru dostaję od Radosława Protasińskiego, tego którego tam Lepper z tymi legitymacjami przewiózł, i za którego ja teraz wyrok dostałem. I tego samego dnia kiedy ja ten towar dostarczyłem, SLD-owski minister Wiesław Kaczmarek odwołuje prezesa WSiP Krzysztofa Morawskiego i prokurenta szefa pionu finansowego. I oni do mnie mówią: „słuchaj, wiemy, że dzisiaj nas Kaczmarek odwoła, spotkajmy się. Mówią: „przesłaliśmy ci przed chwilą część ceny, 300 tysięcy zł, wypłać to i daj nam to my jeszcze zdążymy resztę ci wypłacić. A jak nam nie dasz to nigdy nie otrzymasz pieniędzy„. I ja wstaję i jadę prosto do prokuratury.”

Oszukali mnie! Banda decydentów…

 

„Urban następnego dnia pisze o mnie artykuł: ‚Człowiek, który nie dał'”.

Trzeba być w dobrej komitywie z głównym propagandystą PRL Jerzym Urbanem, by następnego dnia po zdarzeniu (!) załatwić sobie artykuł na swój temat w jego poczytnym szmatławcu. No ale znajomości znajomościami, o obecności w Układzie nie ma przecież mowy.

 

To ledwie pół godziny filmu. Dalej Zbigniew Stonoga informuje, że pomagał, doradzał i dofinansowywał Samoobronę. Kto interesuje się życiem politycznym III RP wie, że jako inspiratorów założenia Samoobrony wyraźnie wskazuje się postkomunistyczne tajne służby. Ale tego Zbigniew Stonoga też pewnie nie widział. Nikogo nie znał, z nikim nie rozmawiał, tylko finansował. Filantrop – ludziom.

 

Cały film tutaj https://www.youtube.com/watch?v=xcI-rcgaQqM

Kopia, w razie zniknięcia oryginału: https://www.youtube.com/watch?v=_QJeadWkJfw

Reklamy